Początki...
Nie wiem kiedy wszystko się zaczęło, pamiętam, że malowałam od zawsze. Może to, może brak innych talentów skierował moją drogę do Liceum sztuk plastycznych w Bielsku Białej, a potem na wydział pedagogiczno-artystyczny UŚ w Cieszynie.
Jedwab...
Pojawił się w moim życiu na początku lat 90-tych. I był to bardziej przypadek, niż świadomy wybór techniki. Zawsze szukam nowych wyzwań, jako niepoprawna optymistka i osoba chorobliwie ciekawa, zaczęłam zgłębiać technikę malowania na jedwabiu. Na początku była to „miłość bez wzajemności”. Brak materiałów, informacji spowodował, że z planowanego hobby, malowanie na jedwabiu stało się pasją, obsesją, która nakazywała wiedzieć więcej i iść dalej tą drogą. Wiem, że moje próby, błędy nie poszły na marne, opanowałam trudną i kapryśną technikę na tyle, by powiedzieć, że znalazłam w niej własną drogę i styl. Moje prace noszą osobiste piętno i trudno je pomylić z malowaniem innych artystów. W malarstwie na jedwabiu fascynuje mnie emocjonalność tej techniki, jedwab nie wybacza fałszywych intencji i braku zaangażowania, może dlatego jest mi tak bliski.